środa, 14 stycznia 2009

Nie moge kultywowac swoich germanskich zwyczajow.

Tym razem bedzie post przede wszystkim o mleku. A raczej o zamilowaniu Finow do spozywania mleka do obiadu. Minimum po jednej szklance (2 szklanki wody/soku/mleka sa w cenie lunchu). Wciaz mnie to dziwi. Niestety za herbate trzeba placic dodatkowo. Dlatego zmieniam nawyki (ale w kierunku soku i wody :P). Oprocz mleka pelno tu tez kakao - w automatach z kawa zawsze jest. Dlatego zaczelam pic kakao zamiast porannej kawy. Lindall sie ze mnie smieje, bo podobno w RPA oni pija kakao/goraca czekolade latem. Nie pytajcie mnie dlaczego, nie umiala mi wytlumaczyc zasadnosci picia goracych napojow w upalny dzien.

Podobnie jak Janek zaliczylam wizyte w second handzie, ale takim wylacznie ubraniowym i moje wrazenie roznia sie od jego zdecydowanie. Ubrania normalnej jakosci w niskich cenach.

Co do mojej uczelnianej biblioteki, to mnie na kazdym kroku zaskakuje. Rowniez mam dostep do baz (bede miala, jak mi podlacza net w pokoju, zaplacilam juz fakture! :)) , ale totalnie nie rozumiem katalogow. Sprawdzam dostepnosc ksiazek i widze, ze wszystkie sa wypozyczone, po czym ide do biblioteki studenckiej, a tam stoi 5 kopii wolnych. Bo w bibliotece samemu sie chodzi miedzy polkami i wybiera ksiazki, czym jestem zauroczona.

Z obserwacji Finow - jak juz ktorys jest przystojny, to ma zel we wlosach w duzej ilosci.

4 komentarze:

  1. Powiem tak: a fuj.
    Odnoscie finow, mleka, zelu i kakao latem.
    Za to sie wirtualnie zauroczylam biblioteka. Zwlaszcza ze na sggw zablokowali mi karte, bo nie podbilam legitymacji. I nie moge pozyczac ksiazek o chorobach swin i przyjmowaniu porodow u krow. Taki pech.

    OdpowiedzUsuń
  2. Żel to chyba atrybut krajów tzw. zachodnich, przynajmniej niektórych. Też w którejś pocztówce pisałem,że w Holandii jest tak samo.

    OdpowiedzUsuń
  3. W Anglii nie bylo. Znaczy, ze nie anglosaskich.

    Widze, ze sie pilnie EF uczyles :P

    OdpowiedzUsuń
  4. a ja z duuużym spóźnieniem, więc nie wiem czy to ktokolwiek przeczyta, ALE z tymi gorącymi napojami w ciepły dzień to jest tak, że to działa ;) tj. w okolicach przełyłu znajduje się najwięcej jakichśtam punktów czułych, które odpowiadają za postrzeganą temperaturę. no i teraz jak wlewasz zimne w gorący dzień, to ci się organizm zaczyna ocieplać, bo czuje chłód. no a jak pijesz gorące w gorąc to ci się oziębia. i to działa - stąd herbata w upalnych krajach wshodu. ponoć jeszcze coś do tego ma cukier, ale już nie pamiętam co...

    OdpowiedzUsuń