czwartek, 22 stycznia 2009

Hevikaraoke, czyli to, co Finowie lubią najbardziej :)

Wreszcie udało mi się to zobaczyć, całkiem spontanicznie, bo szłyśmy z Lindall na imprezę erazmusową do klubu, a wylądowałyśmy tam, bo powiedziałam, że w Marilyn to mi się  na pewno nie będzie podobało (w sumie się myliłam, ale o tym później). W zeszłym tygodniu słyszałyśmy o barze, w którym w środy i piątki odbywa się karaoke, a śpiewane są piosenki z repertuaru Metallici, SOAD, Ironów, itp. Zdarzają się też jakieś fińskie gwiazdy (mają oczywiście Lordi, ale nie wiem, czy ktoś to wybiera). Ludzie, którzy śpiewają robią to naprawdę nieźle. Podejrzewam jednak, że to kwestia rutyny. Całkiem miło się słucha, ale niestety muzyka jest za głośna i nie można za bardzo rozmawiać, także tylko się siedzi i patrzy na śpiewającego/jącą. Nie muszę chyba pisać, że większość z nich a)jest orginalnie ubranych, b)robi show, znaczy nie stoi sztywno podczas śpiewania. Podobno jednak najlepsze przedstawienie robią obcokrajowcy z naciskiem na Hiszpanów (w Student's Village ich jest pod dostatkiem), sprawdzę w piątek, bo wczoraj wszyscy pewnie byli w Marilyn (można było dostać kartę VIP upoważniającą do wstępu tam i do kilku innych klubów za darmo). Wczoraj było bardzo mało osób, ale to malutki bar, tylko ze 4 stoliki. Co ciekawe ludzie po prostu dosiadają się do nieznajomych, nie pytając nawet czy mogą (choć mega przystojny Fin, który dosiadł się do nas coś spytał, nim usiadł ;) ale do podjęcia rozmowy po angielsku nie był zbyt chętny, mimo że mówił dobrze). W tym barze spotkałyśmy 2 koleżanki, które wpadły tam tylko na drinka, po czym miały zamiar iść na tę imprezę erazmusową, więc się przyłączyłyśmy. Ku memu zaskoczeniu było ok, najbardziej znośna muzyka np. makarena. A moje wątpliwości co do tego miejsca wynikały z plot zasłyszanych wcześniej, znaczy że jest to miejsce "where Finnish girls go where they look for pleasure". Chyba że nie przychodzą w środy ;) A negatywnie zaskakujące w tym miejscu było istnienie sali, w której można palić. Nie można palić we własnych mieszkaniach, a można w klubach, hmm coś mi tu nie gra. Zwłaszcza, że sale nie były szczególnie oddzielonie i pierwszy raz poczułam się jak po wizycie w barze w PL. W sali palaczy jest karaoke z piosenkami np. Britney Spears, dość drastyczna zmiana klimatu po przejściu z Rokkibaari, muszę przyznać ;)

Pogoda płata figle nieustannie, jednego dnia budzę się, a na dworze biało i ziiimno. Następnego ranka śladu po śniegu nie ma, no może poza chlapą i pada deszcz. Wieczorem oczywiście szklanka na drogach. Nie wiadomo jak się ubierać. Dziś drugi raz chodziłam w poszukiwaniu czapki i tym razem wróciłam ze słownikiem polsko - fińskim. Ale idealnej czapki wciąż nie znalazłam, obym więcej rzeczy nie zgubiła :/

EDIT: Nie, nie wyłam na karaoke, tylko słuchałam :P

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz