niedziela, 18 stycznia 2009

Nadszedł czas nauki...

dlatego piszę posta ;) Bo mi się nie chce... A czeka mnie praca domowa ze szwedzkiego, którego nie lubię i z 2 innych przedmiotów. Także ogólnie trochę roboty tu będę miała. Jak na razie zamiast się wziąć za naukę jakąś cieszę się internetem w pokoju :)) 

Sfociłam wreszcie okolicę, w której mieszkam. Okazało się, że to co widzę przez okno rzeczywiście jest lodowiskiem (zalane boisko) :)) Pozostaje więc tylko łyżwy kupić w miejscu, które na mapie oznaczyłam dziurą (niepiszącym długopisem) ;). Ale moja mapa ogólnie jest do niczego, nie ma indeksu i nie obejmuje całego miasta. Pierwszy problem rozwiązuje googlemaps i kropka na mapie, drugi na szczęście jeszcze nie wystąpił. Podobno nad morzem są najfajniejsze sauny, więc chyba jednak będę musiała kiedyś zainwestować w lepszą mapę, żeby móc się tam wybrać. Szukam też pocztówek, bo te, które do tej pory widziałam są obrzydliwe. Także żadnych jeszcze nie wysyłałam, ani nie zasiliłam swojej kolekcji :(

W ramach zapoznawania się z fińską kulturą wczoraj próbowałam ichniego alkoholu domowej roboty, znaczy wódki z samiakami (nie pamiętam dokładnie nazwy tych cukierków, takie czarne obrzydliwe żelki). Smakuje słono i nie jest to dobre (choć z tego co widziałam, wzięcie ma ;) ).

Turku wciąż mnie czymś zaskakuje (poza ciągiem Fibunacciego), do zobaczenia zostały mi jeszcze te nadmorskie sauny (po wyjściu wskakuje się do Bałtyku...), okoliczne wyspy, kraina Muminków... Ciągle dowiaduję się czegoś nowego, powinnam to wszystko zapisywać ;)

Dodałam też jakieś zdjęcia na picasę, zapraszam do obejrzenia (na bloga nie będę osobno wrzucać).

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz