wtorek, 10 lutego 2009

"It's too warm for us Finns here", czyli krótka wizyta w Kraju Wikingów :)

Zdanie tytułowe, to jedne z moich pierwszych słów na szwedzkiej ziemi, wypowiedziane ok. godziny 7 rano. Cały dzień jednak tak przyjemny nie był, okazało się, iż +4 może być dużo gorzej odczuwane niż -7 ze względu na silny wiatr. Ale od początku.

Całonocna podróż promem pełnym pijanych i głośnych Finów oraz zadziwiająco spokojnych Rosjan (to ci pierwsi zakłócali spokój imprezą w sąsiedniej kabinie!). Spać oczywiście nie mogłam, wciąż boję się morza :( Standard kabiny podobny do pociągów relacja Warszawa - Moskwa (na szczęście nie przychodzi pani rozkładająca łóżka wg własnego widzimisię, można iść spać, kiedy się chce ;) ). Na pokładzie kino, sauna, sklep wolnocłowy, restauracje, disco, automaty z grami. Ale podróż nocna, więc przed całym dniem zwiedzania zalecane jest jednak wyspanie się.

Sam Sztokholm o 7 rano oczywiście cieeemny. Widać w krajach skandynawskich nie ma zwyczaju podświetlania budynków (oszczędność energii?). Zwiedzanie starówki o tej porze to ciekawe przeżycie, ochroniarze przy zamku królewskim trochę dziwnie się na nas patrzyli ;) Nasz plan zwiedzania wyglądał następująco: City Hall (ratusz, zwiedza się salę, w której co roku 10.12 odbywa się bankiet  z okazji wręczenia nagród Nobla - tak,tak, kiedyś tam wrócę ;) ), Riksdag (tylko z zewnątrz), zmiana warty przed zamkiem królewskim (to chyba must w każdej stolicy, najfajniejsza chyba w Atenach), katedra (nic szczególnego, w samym Sztokholmie widziałam kilka innych ciekawych kościołów), spacer wzdłuż wybrzeży do Ogrodów Królewskich, gdzie znajduje się chyba najważniejszy punkt zwiedzania miasta - Vasa Museum (Vasa to statek wybudowany na życzenie Gustawa Adolfa, zatonął podczas swojej pierwszej podróży po 20 minutach, odnaleziono go w latach 50tych XXw. w okolicach Sztokholmu), na koniec planowałam jeszcze Skansen, ale zabrakło sił. Byłyśmy przemarznięte i spacer po otwartym terenie byłby tylko katorgą. Zaliczyłam się program podstawowy, na przyszłość został mi jeszcze kampus, Skansen, okoliczne wyspy (pewnie się nie różnią od tutejszych ;) ). Także kiedyś tam jeszcze wrócę (w każdym mieście zostawiam sobie coś do zobaczenia w przyszłości). 

Znajomi tutaj prosili mnie o porównanie Sztokholmu do innych europejskich miast - kamienice ala Paryż, położenie na wyspach, więc lekka analogia do Amsterdamu. Podobało mi się, ale bez polotu, Londyn to to nie jest ;) Z drugiej strony należy wziąć poprawkę na towarzyszące mi wiatr i mżawka, znacznie pewnie zniekształcające wrażenia. 

Zdjęcia z wyjazdu oczywiście znajdziecie na picasie.

Z innych newsów - zapisałam się dziś na wycieczkę do Petersburga, niestety nie zobaczę  Peterhofu, bo nie jest dostępny do zwiedzania zimą. Ale zobaczę Pałac Zimowy z Bursztynową Komnatą i Ermitraż, więc to już coś :) Do Dublina nie pojadę, bo znajomi poszerzyli wycieczkę o Londyn i wychodzi 300 euro. 

Moi kochani sąsiedzi z góry wpadli na nowy błyskotliwy pomysł wycieczki do Gdańska (cyt:it's only 20 euros for the flight!") w celu zaopatrzenia się w wiadome towary i chcą opłacić też mój bilet, żebym im robiła za tłumacza na miejscu, lol. Aż się boję myśleć, jakie pomysły będą mieli, jak będziemy w Petersburgu, we'll see...

Zbieram się do napisania pocztówki dla koła, ale totalnie nie mam natchnienia...Wystarczająco się uzewnętrzniam tutaj i już mi starczy ;) Może po najbliższych wojażach dojrzeję...

Podobno do Polski wiosna zawitała, trochę zazdroszczę, bo tu chwilowo chodniki i drogi oblodzone, co trochę utrudnia poruszanie się.

Trzymajcie się!

4 komentarze:

  1. Dlaczego boisz się morza? Jeśli można zapytać.

    A Nobel pokojowy, z literatury czy z medycyny?

    OdpowiedzUsuń
  2. Wrr, skasowało mi komentarz :/

    co do morza, to miałam w Bałtyku near death experience i staram się unikać z nim kontaktu. Poza tym na statkach kołysze na boki i to mnie stesuje. Także przyczyny mniej i bardziej racjonalne.

    Co do Nobla, to ze względu na rozbieżne poczucie humoru odpowiem na 2 sposoby (któryś musi być właściwy):
    1. bankiet jest jeden z okazji wręczenia wszystkich nagród
    2. Nobel oczywiście z literatury. Odkryłam niedawno popyt na poezję o tematyce mechanicznej, więc może skrobnę coś o wycinarkach plazmowych :)

    OdpowiedzUsuń
  3. A'propos wiosny. Jak na nizinach to nie wiem, ale siedząc w Wiśle z okazji ferii stwierdzam, że śnieg pada już trzeci dzień z rzędu i na wiosnę to zdecydowanie nie wygląda:) Chociaż fakt, w zeszłym tygodniu już było dość ciepło. Ale do wiosny to jeeeeszcze...

    No i czekamy na odę do heblarki:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Rozbieżne wewnątrz Ciebie czy w stosunku do mojego?

    OdpowiedzUsuń