Zdanie tytułowe, to jedne z moich pierwszych słów na szwedzkiej ziemi, wypowiedziane ok. godziny 7 rano. Cały dzień jednak tak przyjemny nie był, okazało się, iż +4 może być dużo gorzej odczuwane niż -7 ze względu na silny wiatr. Ale od początku.
Całonocna podróż promem pełnym pijanych i głośnych Finów oraz zadziwiająco spokojnych Rosjan (to ci pierwsi zakłócali spokój imprezą w sąsiedniej kabinie!). Spać oczywiście nie mogłam, wciąż boję się morza :( Standard kabiny podobny do pociągów relacja Warszawa - Moskwa (na szczęście nie przychodzi pani rozkładająca łóżka wg własnego widzimisię, można iść spać, kiedy się chce ;) ). Na pokładzie kino, sauna, sklep wolnocłowy, restauracje, disco, automaty z grami. Ale podróż nocna, więc przed całym dniem zwiedzania zalecane jest jednak wyspanie się.
Sam Sztokholm o 7 rano oczywiście cieeemny. Widać w krajach skandynawskich nie ma zwyczaju podświetlania budynków (oszczędność energii?). Zwiedzanie starówki o tej porze to ciekawe przeżycie, ochroniarze przy zamku królewskim trochę dziwnie się na nas patrzyli ;) Nasz plan zwiedzania wyglądał następująco: City Hall (ratusz, zwiedza się salę, w której co roku 10.12 odbywa się bankiet z okazji wręczenia nagród Nobla - tak,tak, kiedyś tam wrócę ;) ), Riksdag (tylko z zewnątrz), zmiana warty przed zamkiem królewskim (to chyba must w każdej stolicy, najfajniejsza chyba w Atenach), katedra (nic szczególnego, w samym Sztokholmie widziałam kilka innych ciekawych kościołów), spacer wzdłuż wybrzeży do Ogrodów Królewskich, gdzie znajduje się chyba najważniejszy punkt zwiedzania miasta - Vasa Museum (Vasa to statek wybudowany na życzenie Gustawa Adolfa, zatonął podczas swojej pierwszej podróży po 20 minutach, odnaleziono go w latach 50tych XXw. w okolicach Sztokholmu), na koniec planowałam jeszcze Skansen, ale zabrakło sił. Byłyśmy przemarznięte i spacer po otwartym terenie byłby tylko katorgą. Zaliczyłam się program podstawowy, na przyszłość został mi jeszcze kampus, Skansen, okoliczne wyspy (pewnie się nie różnią od tutejszych ;) ). Także kiedyś tam jeszcze wrócę (w każdym mieście zostawiam sobie coś do zobaczenia w przyszłości).
Znajomi tutaj prosili mnie o porównanie Sztokholmu do innych europejskich miast - kamienice ala Paryż, położenie na wyspach, więc lekka analogia do Amsterdamu. Podobało mi się, ale bez polotu, Londyn to to nie jest ;) Z drugiej strony należy wziąć poprawkę na towarzyszące mi wiatr i mżawka, znacznie pewnie zniekształcające wrażenia.
Zdjęcia z wyjazdu oczywiście znajdziecie na picasie.
Z innych newsów - zapisałam się dziś na wycieczkę do Petersburga, niestety nie zobaczę Peterhofu, bo nie jest dostępny do zwiedzania zimą. Ale zobaczę Pałac Zimowy z Bursztynową Komnatą i Ermitraż, więc to już coś :) Do Dublina nie pojadę, bo znajomi poszerzyli wycieczkę o Londyn i wychodzi 300 euro.
Moi kochani sąsiedzi z góry wpadli na nowy błyskotliwy pomysł wycieczki do Gdańska (cyt:it's only 20 euros for the flight!") w celu zaopatrzenia się w wiadome towary i chcą opłacić też mój bilet, żebym im robiła za tłumacza na miejscu, lol. Aż się boję myśleć, jakie pomysły będą mieli, jak będziemy w Petersburgu, we'll see...
Zbieram się do napisania pocztówki dla koła, ale totalnie nie mam natchnienia...Wystarczająco się uzewnętrzniam tutaj i już mi starczy ;) Może po najbliższych wojażach dojrzeję...
Podobno do Polski wiosna zawitała, trochę zazdroszczę, bo tu chwilowo chodniki i drogi oblodzone, co trochę utrudnia poruszanie się.
Trzymajcie się!
Dlaczego boisz się morza? Jeśli można zapytać.
OdpowiedzUsuńA Nobel pokojowy, z literatury czy z medycyny?
Wrr, skasowało mi komentarz :/
OdpowiedzUsuńco do morza, to miałam w Bałtyku near death experience i staram się unikać z nim kontaktu. Poza tym na statkach kołysze na boki i to mnie stesuje. Także przyczyny mniej i bardziej racjonalne.
Co do Nobla, to ze względu na rozbieżne poczucie humoru odpowiem na 2 sposoby (któryś musi być właściwy):
1. bankiet jest jeden z okazji wręczenia wszystkich nagród
2. Nobel oczywiście z literatury. Odkryłam niedawno popyt na poezję o tematyce mechanicznej, więc może skrobnę coś o wycinarkach plazmowych :)
A'propos wiosny. Jak na nizinach to nie wiem, ale siedząc w Wiśle z okazji ferii stwierdzam, że śnieg pada już trzeci dzień z rzędu i na wiosnę to zdecydowanie nie wygląda:) Chociaż fakt, w zeszłym tygodniu już było dość ciepło. Ale do wiosny to jeeeeszcze...
OdpowiedzUsuńNo i czekamy na odę do heblarki:)
Rozbieżne wewnątrz Ciebie czy w stosunku do mojego?
OdpowiedzUsuń