W sumie to nie ma się szczególnie z czego cieszyć, zbyt wyzywający to ten semestr nie był ;) Ale skończyć sesję 10 maja to fajna sprawa.
Został mi tydzień na załatwienie "obowiązków powyjazdowych" i ostatnie spotkania towarzyskie.
Z jednej strony cieszę się, że to już koniec, bo tu drogo, uczelnia przeciętna, brak dobrych znajomych (ale to chyba kwestia nastawienia na tymczasowość wyjazdu). Z drugiej strony Turku mi się bardzo podoba, jak i Finlandia ogółem, to chyba najfajniejsze państwo w jakim przyszło mi mieszkać (pewnie w ciemnym i deszczowym listopadzie zmieniłabym zdanie). Gdyby była tu jakaś lepsza uczelnia, to bym w Suomi PhD chciała robić :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz