Trochę nudnych uczelnianych faktów.
W zeszłym tygodniu obdywała się tu sesja, ja miałam jeden egzamin z Development, growth i sustainability. Była to bardziej formalność, łącznie zajęcia opierały się na bodajże 6 paperach. Egzamin był ustny, podzeleni byliśmy na 3-4 osobowe grupki - ergo każdy miał do przeczytania po max 2 ;) Wszystkie grupy przygotowywały po pytaniu do artykułu i pozostałe grupy odpowiadały (czy raczej osoby odpowiedzialne za dany artykuł ;) ). Drugą składową oceny był esej, w końcu udało mi się go wysłać z 2 dniowym opóźnieniem tylko. Oceny jak na sgh, znaczy przewaga 4, czyli odpowiednika naszej 5.
W czasie tej pseudo sesji rozpoczęły mi się też nowe zajęcia - multi - transfer functions. Okazało się to być jednak trochę zbyt hmm abstrakcyjne? dla mnie absolutnie nieprzydatne? I trudne. 3 wykłady w tygodniu i 4 prace domowe na tydzień (to chyba błąd w druku...). Przeznaczone dla osób studiujących mechatronikę (to czemu na wydziale matematyki?). Cały jeden wieczór spędziłam więc na przegrzebywaniu oferty Åbo, Turku University i Turku School of Economics, żeby czymś ten przedmiot zastąpić. Znalazłam jedynie Nordic History (inne możliwości to zaawansowany accounting i supply chain management).
Ten semestr będzie więc dużo luźniejszy. Zajęcia w poniedziałki i środy. Wadą jest 9 rano w poniedziałek i 4-godzinne okienka w oba te dni. Ale za to w pozostałe odeśpię luty i połowę marca, bo zwiedzać już zbytnio nie będę, w worku z pieniędzmi widać dno ;)
Semestr kończę 10.05, ale zostanę tu dłużej, mieszkanie mam do końca maja, zobaczę kiedy rodzice się zbiorą, żeby tu przyjechać i wyruszyć w podróż na daleką północ. Coraz więcej osób wyjeżdża (np. na kolejny semestr w Szwabii) i zaczyna się ogólne myślenie o powrotach.
Trzymajcie kciuki w piątek rano, czeka mnie 4 h egzaminu z markov chains (powolutku zaczynam się uczyć...). Następny egzamin 15.04 z international trade, 27.04 szwedzki, 6-10.05 home exam z nordic history.
Tymczasem zbliżają się święta i wizyta w Polsce :) Ciężko w to uwierzyć, bo spadła nowa warstwa śniegu, nie wiedziałam, że kiedykolwiek będę mieć śniegu dość. Ale 23.03 to chyba jednak na śnieżycę trochę późno?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz