wtorek, 3 marca 2009

Minął kolejny weekend

W czasie którego niezbyt wiele się działo. W piątek oprowadzenie Kasika po bjutiful sity of Turku (nie mogłam się oprzeć użyciu tego określenia :P ), niestety pogoda nam nie sprzyjała (a to niespodzianka!). Ale zdjęcie z kaczkoświnią w końcu mam :)  Z każdą wizytą spoza Abo sama także odwiedzam nowe miejsca. Wieczorem zapoznanie z moim drugim domem, czyli Rokkibaari (jak ja tęskniłam za tym barem! ). W sobotę wyprawa do krainy muminków (które niestety teraz śpią, obudziły się na tydzień w lutym, ale akurat jak byłam w Petersburgu). I tak było fajnie, nie codzień trafia się okazja chodzenia po zamarzniętym Bałtyku :) Na jednej z sąsiednich wysepek widzieliśmy też ciekawy pałacyk - jednak nie mogliśmy się do niego dostać z przyczyn technicznych, mianowicie jest to letnia rezydencja pani prezydent i pewnie sobie naszej wizyty teraz nie życzyła, skoro jej tam nie ma ;) Samo miasteczko Naantali także bardzo malownicze, przypomina Porvoo (także w większości niska drewniana zabudowa). A Turku to podobno takie miasto, jak sobie Kasia Finlandię wyobrażała :) Na niedzielę planowałyśmy Tampere, ale co ma tonąć nie zawiśnie, ziuber zwyciężył. 

Od niedzieli natomiast walczę z drugim programem w matlabie, nie wychodzi mi jedna rzecz i nie mogę znaleźć błędu a sam matlab też go nie zgłasza. No nic, powalczymy dalej. Jutro midterm ze szwedzkiego, niedługo zacznę się uczyć ;) Także czuć zalążek sesji (poważniejsze egzaminy od 16.03 do 27.03, 2 eseje do napisania, nieszczególnie wyzywająco ;) ), przy okazji czuć też zalążki wiosny - temperatura coraz częściej przekracza 0 stopni i śnieg niestety stopniowo topnieje.

W czwartek wieczór jadę na 4 dni do Laponii i to chyba będzie moja ostatnia duża wyprawa tu. Pozostanie jeszcze Tampere (bo blisko) i Joensuu. Trochę się zmęczyłam tym ciągłym pakowaniem, rozpakowywaniem, praniem rzeczy i kolejnym pakowaniem. Ponadto z częścią znajomych tu się od wieków nie widziałam, bo mnie nigdy w weekendy nie ma ;) Ale po 27.o3 wszystko wróci do normy. Zacznie się nowy period, będę mieć tylko szwedzki i mutli transfer functions, co oznacza wolne piątki i prawie wolne poniedziałki (zajęcia od 15) :)

Zapraszam na picasę do obejrzenia zdjęć z Petersburga i Naantali, te pierwsze zebrane od 4 osób, więc trochę pomieszane, nie mam siły ich super sensownie poukładać.    

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz