środa, 1 kwietnia 2009

Po wizycie w najbardziej rasistowskim mieście Finlandii

To nie jest prima aprilisowy żart. Dziś od jednej znajomej Finki dowiedziałam się, że Joensuu kilka lat temu sławne było z... rasizmu! Postanowiłam wyguglać i rzeczywiście trochę artykułów (z początku XXI stulecia) na ten temat się znajduje. Podobno nawet mówienie po szwedzku bywało groźne.

Jak to dobitnie, ale zgodnie z prawdą napisano w przewodniku "Joensuu niczym szczególnym się nie wyróżnia." Za to okolica przepiękna :) Zarówno na narty jak i do chodzenia - ogromne jezioro Pielinen i wyspy na nim to śliczny widok. Dochodzi cisza i świeże powietrze (to akurat nic nadzwyczajnego w tym pustym kraju ;) ). Co do samego miasta, to kościół ładny (choć wrażenie psuje fakt, iż jest nowiutki), ze słynnym lisem zdjęcia niestety nie zrobiłam, bo padał deszcz i mi się nie chciało. Muzeum Karelii Północnej małe i nie bardzo wzbogacające wiedzę o tym regionie (może potrzeba więcej czasu spędzić w środku...?).

Z cyklu nowe doświadczenia (pociągowo):

- kolejna stacja zapowiadana jest po fińsku, szwedzku i angielsku, więc ciężko przegapić, poprzedzane to jest głośnym dzwonkiem, to akurat irytujące dla kogoś kto wysiada za 4 godziny i chce spać.

- pociągi są sensownie skomunikowane, znaczy na wybranej stacji jest ok.15 -20 minut na przesiadkę. Przy dojeździe do takiej stacji podawana jest informacja, z którego peronu odjeżdża ten skomunikowany pociąg (w 3 językach oczywiście). 

- bilet u konduktora kosztuje tyle samo, co w kasie. Wada - brak miejscówki i trzeba się przesiadać, jeśli się komuś miejsce zajęło.

- gniazdka - można sobie podładować komórkę lub podłączyć laptopa

- zdejmowalne poduszeczki, które sobie można dopasować :)

- ruchome schody na stacji (żeby się dostać z peronu na dworzec), ale to akurat tylko na jednym dworcu widziałam

Ehh, a za 5 dni zejdę na ziemię i przejadę się naszym rodzimym pośpiechem w środku nocy ;) Trzeba będzie porzucić fińskie przyzwyczajenia i pilnować dobytku. W tym kraju tylko rowery są kradzione (ale to chyba wszędzie standard), portfela pod Twoją nieobecność ze stołu nikt nie ruszy. Przez tę rozpustę już o kilku osobach okradzionych podczas wizyt w 'normalnych' państwach słyszałam.

A tak z innej beczki, to dowiedziałam się wreszcie, dlaczego w fińskich kościołach dość często wiszą modele statków. Otóż są to podarunki od wiernych, którzy albo przeżyli sztorm, albo proszących o pomyślność w czasie rejsu.

Ponadto podobno flaga duńska pochodzi z czasów krucjat i uznawana jest za najstarszą flagę na świecie.  

Finlandia jest krajem nordyckim, ale nie jest krajem skandywskim...Nie leży na Półwyspie Skandynawskim...

Jakaś wartość dodana z przenudnych wykładów z Nordic History jednak jest ;)

3 komentarze:

  1. Heh, dzisiaj o 2 w nocy we Florencji jakaś Finka opowiadała mi właśnie o tym , że w J. bandy skinhedów są. I jej znajomi mieli się tam przeprowadzić, a po tygodniu już wrócili. Niezły timing tak btw ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Eee tam, to nieprawda:P ja nic takiego nie widziałem:p

    OdpowiedzUsuń
  3. Janek, jak się jest wśród swoich to można nie zauważyć, że się od innych odstaje :P

    OdpowiedzUsuń